Pomyślicie, że zrobiłam to specjalnie. Że sobie to zaplanowałam. Że sobie to nieźle uknułam. Niestety, ale odpowiedź brzmi: NIE.
Bo ja naprawdę nie miałam żadnych intencji, by przedwczoraj nie iść do szkoły. I tutaj wcale nie chodziło o sprawdzian z matematyki, na który nawiasem mówiąc nic nie umiałam. Po prostu, autobus nie przyjechał i tyle. Albo inaczej: przyjechał, ale nie o tej godzinie, o której sądziłam, że przyjedzie. Taaak. Spóźniłam się. I szczerze powiedziawszy nie było mi ani trochę przykro.Wręcz przeciwnie- cieszyłam się. Miałam cały dzień dla siebie i mogłam robić co tylko zechcę. To taki trochę jednodniowy weekend w ciągu tygodnia. (bardzo polecam)
Korzystając z masy wolnego czasu, postanowiłam napisać dłuższą notkę. Zapraszam do przeczytania listy rzeczy, które czynią życie piękniejszym.
1. Pierwszy łyk kawy/herbaty
W ciągu ostatnich kilku postów pojawiło się tyle wzmianek o gorącej herbacie/kawie, że na pewno już zdążyliście pomyśleć, że jestem od tych napojów uzależniona.
Macie rację.
Poranek zaczynam od kawy, południu piję ją do czegoś słodkiego, a jeśli tego nie zrobię, to z chęcią nadrobię to wieczorem przy jakimś średnio ciekawym filmie. To samo tyczy się herbaty.
Tak, jestem uzależniona. Tak, leczę się.
2. Pierwszy śnieg
Ujmę to tak: staram się być dojrzałym człowiekiem, mam już te swoje ileś tam lat. Nie mogę tak po prostu wybiec z domu i zacząć się tarzać we śniegu z radości, jednak nie oznacza to, że bym tego z chęcią nie zrobiła. Owszem, zrobiłabym to, jednak mój wiek mówi, że już to do mnie nie pasuje. Szkoda, bo tarzanie we śniegu jest naprawdę fajne.
3. Boże narodzenie (z wielkim wyszczególnieniem dla światełek choinkowych)
Szukając zdjęcia do powyższego podpunktu, natknęłam się na piękną fotografię światełek choinkowych. Nieświadoma i zafascynowana, kliknęłam w nią i dopiero wtedy przekonałam się, że był to największy błąd mego życia. Przepadłam.
Nie jestem w stanie zliczyć folderów ze zdjęciami, które przejrzałam. Wiem tylko, że jest ich zdecydowanie za dużo.W każdym razie, jeśli poszukujecie jakiegoś ładnego zdjęcia choinki, lampek, bombek itp. to zapraszam do skontaktowania się ze mną. Mam je wszystkie. WSZYSTKIE.
4. Zapach ciasta/ świeżego pieczywa
Nieważne, czy piernik, czy drożdżowiec- zapach jest ten sam- po prostu cudowny. Wchodząc do domu i czując woń świeżo upieczonego pieczywa kojarzy nam się to przede wszystkim z ciepłem rodzinnym i z taką czysto domową atmosferą. Myślę, że więcej tu nic nie trzeba dodać. Teraz wszyscy pomarzmy o smakowitym cieście babci.
5. Spadające gwiazdy/ księżyc/ niebo
Moim nierealnym marzeniem jest wybranie się pod namiot w noc spadających gwiazd.
Dlaczego nierealnym? Otóż nie potrafię załatwić potrzeby "w krzakach", a poza tym wizja mnie śpiącej w mrocznym lesie jest wyjątkowo zabawna.
6. Ozdoby
Uwielbiam kwiaty, lampiony, ramki, plakaty, wszelkie świecidełka, poduszki, figurki, wstążki. Generalnie to mogłabym zamieszkać w IKEI.
Mój pokój to jedna wielka graciarnia, można w nim znaleźć Wielki Zbiór Kapsli od Tymabrka, kalendarze sprzed kilku lat albo gazety odzieżowe z lat '90. Oczywiście te rzeczy nie są mi do niczego potrzebne, ale i tak ich nie wyrzucę, bo dlaczego miałabym to zrobić? Skoro przeleżały 10 lat, to przeleżą i następne.
7. Weekendy/ wolne dni
Masz zły dzień? Zły tydzień? Zły miesiąc? Pomyśl o weekendzie/ dniu wolnym od pracy/szkoły. Czyż świadomość, że nie musisz nic robić nie jest piękna? Uwielbiam ten stan, kiedy przychodzę w piątek ze szkoły, najem się do syta, wykąpię, i położę się na łóżku i po prostu leżę i rozmyślam o tym, że nic nie muszę zrobić. To najcudowniejsza chwila w całym tygodniu.
Do zobaczenia w kolejnym poście :) Miłego tygodnia!








Genialny post! Przepełniony taką magią codzienności.
OdpowiedzUsuńWszystkie te rzeczy (no możne oprócz 5. bo kiedy patrzę w niebo mam taką chwilę słabości, że niebo mnie przytłacza. śmiej się lub nie, ale muszę mieć jakieś galijskie korzenie :D) a oprócz tego jeszcze zapach trawy - nie byle jakiej, bo skoszonej - bzu, letnie wschody słońca, szron na włosach i parę innych, których na razie nie pomnę.
Post bardzo przyjemny. U mnie nowy rozdział. A ta aura wolnego dnia. Och! Tym mnie urzekłaś!
Pozdrawiam
Roxette.
Bardzo miły post, pokazuje to, jak można się cieszyć z małych rzeczy. Mnie również bardzo cieszą święta, wolne dni czy pierwszy łyk porannej kawy, kiedy na zewnątrz jest jeszcze ciemno.
OdpowiedzUsuńObserwuję i zapraszam http://biala-koszulka.blogspot.com
Ciekawie ujęłaś każdy wątek,w 100% się zgadzam z Tobą. Jak zauważyłam wyszczególniłaś rzeczy typowe na tę/następną porę roku (jesień,zima). Coś czuję,ze będę tu często wpadać,masz mój + :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam patrzeć na nocne niebo. Jeden z najpiękniejszych momentów w moim życiu, to właśnie czas gdy wraz z całą drużyną leżeliśmy na trawie i oglądaliśmy giwazdy :')
OdpowiedzUsuńJa bym do tego zestawienia dorzuciła jeszcze las (a szególnie widziany z perspektywy końskiego grzbietu) i góry oraz rzekę Drawę (mój osobisty numer 1).
Pozdrawiam
//Aroosa
http://stories-by-aru-and-saki.blogspot.com/
Przeprszam, że wstawiłam link, ale nie zauważyłam podpisu. *wyobraź sobie, że to zwykłe, białe tło*
UsuńNic nie szkodzi :) Dziękuję za komentarz.
UsuńJa już nie mogę doczekać się świąt, one są takie magiczne i piękne :) Twój post jest świetny <3
OdpowiedzUsuńhttp://thepaulciak.blogspot.com/
Jejku jak to słodko, ślicznie i przejrzyście piszesz..Ja mam tak samo zły tydzień lub zły dzień myślę, że już za parę dni weekend czas spokoju i wolnego..Piękne zdjęcia co tu więcej mówić BOSKO !!
OdpowiedzUsuńhttp://lukseer.blogspot.com/
Przyznam, że podoba mi się styl pisania, widzę tutaj humorystyczną smykałkę :) Absolutnie zgadzam się do porannej herbaty, u mnie musi być jeszcze radio RMF- rozpoczynam tak każdy kolejny szkolny poranek ;p
OdpowiedzUsuńPozdrawiam !
Świetny wpis! +Obserwuję! Mogłabym podpisać się pod tym wszystkim. No może poza tarzaniem się w śniegu. Ja tam tarzam się otwarcie.
OdpowiedzUsuńhttp://wiecznybrakczasu.blogspot.com/
Uwielbiam Twojego bloga ;) . Jest taki kochany i ciepły ;).
OdpowiedzUsuńSama jestem uzależniona od kawy, pijam nawet po 3 dziennie, zaczyna mnie to już przerażać. ;)
Pozdrawia Anka
Genialny blog! Bardzo przyjemnie się go czyta :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCo do śniegu - nie jesteś na to za stara :D Kochana, żyjesz, rób co robisz, nie myśl "oh, to nie pasuje do mojego wieku", to ma pasować twoim zachciankom, nie wiekowi ! :) Obserwuję, bo naprawdę to jest jeden z najciekawszych blogów jakie spotkałam ;) Przepraszam, że usunęłam komentarz, zrobiłam błąd a nie chciałam tego. I zapraszam do siebie : blueskyylar.blogspot.com
OdpowiedzUsuń