Musicie mi wybaczyć tą tygodniową nieobecność, jednakże są rzeczy ważne i ważniejsze, i kiedy dochodzi do starcia blog vs sprawy osobiste, bez zastanowienia muszę wybrać to drugie.
Tydzień był tradycyjnie po prostu nudny: szkoła, trening, dom. I tak codziennie. A weekend? Całkowite odmóżdżenie, które funduję sobie średnio raz w miesiącu, tak dla zdrowia. Przez całe dni nie robię absolutnie nic. Czasami nawet nie wstaję z łóżka. Siedzę przed komputerem lub oglądam telewizję, jem same niezdrowe rzeczy i słucham beznadziejnych piosenek, co by nie było cicho. W najgorszym wypadku, czytam jakieś niby nudne romansidło, które ostatecznie rozczuli mnie do tego stopnia, że biegnę do sklepu po czekoladę i dodatkową paczkę chusteczek.
Jeśli jednak mam plan, by zrobić coś pożytecznego mój dzień wygląda tak:
Autumn day...
Dzień zaczynam zazwyczaj o 8:30. W dobrym humorze (albo i nie) wstaję z łóżka i podążam najczęściej ślimaczym krokiem- jakim nie powstydziłby się Garfield- do kuchni zrobić sobie śniadanie i wypić eliksir pobudzający do życia (kawę). Na śniadanie jem zazwyczaj:
lub...
Kiedy już zjem sobie śniadanko i jestem po porannej toalecie , zabieram się za swoje niesforne kudły.
W weekendy preferuję raczej luźną fryzurę zrobioną w około 2 minuty- kok messy bun ( lub inaczej nazywany [głównie przeze mnie] - "kok dla ludzi bez lustra" lub "uczeszę się jak bezdomny, może nikt nie zauważy")
Aby go wykonać, potrzebujemy:
Włosy dokładnie rozczesujemy przy pomocy odżywki, a następnie zbieramy je w jak ja to nazywam- gniazdo i wiążemy. Poprawiamy wsuwkami i możemy jeszcze raz spryskać odżywką lub lakierem.
Efekt:

Jeśli jednak owy koczek mi się nie uda, bo włosy są np. świeże po umyciu i kompletnie niepodatne na stylizację, podkręcam je (najczęściej tylko końcówki) na lokówce:
Kiedy już moje włosy wyglądają na względnie ułożone lub w ogóle widać, że zrobiłam coś z nimi zrobiłam po wstaniu z łóżka, zabieram się za makijaż, a właściwie za malowanie rzęs, bo ogólnie to kosmetyków póki co w żadnym wypadku nie używam.
Efekt zazwyczaj wygląda tak:
Następnie zabieram się za paznokcie:
Efektu nie pokaże, bo się wstydzę (oj, manicurzystką to ja nie będę)
Potem zaglądam do garderoby, która raczej przypomina pustą szafę z wieszakami. Najczęściej decyduję się na szaro-czarny dres, ale dziś zrobiłam wyjątek i założyłam jeansową koszulę:
Jeśli gdzieś wychodzę zakładam ramoneskę i sznurowane botki:
I w sumie to byłoby na tyle.
Muszę wam się pochwalić, iż ziściło się moje wielkie marzenie: w moim pokoju w końcu pojawiła się taka ramka:
Do zobaczenia!










Bardzo fajny efekt, z tą ramką. Ja mam tak samo. Nic, to albo czytam jakąś książkę, gram na kompie, oglądam TV, a od poniedziałku do piątku nic tylko nauka XD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Super ramka, skąd ją masz? Ja dokładnie w taki dzień robię to co Ty :)
OdpowiedzUsuńhttp://thepaulciak.blogspot.com/
Ramkę kupiłam w PEPCO, a umieszczony w niej tekst wydrukowałam sama :)
UsuńŚwietny pomysł z ramką i ten wpis w niej <3 Ja tak samo spędzam dni jak Ty ;)
OdpowiedzUsuńhttp://suzzy-suzy.blogspot.com/
Jak zwykle świetny post, co innego mogę powiedzieć? Świetna ramka ^ ^
OdpowiedzUsuńRamka cudowna <3
OdpowiedzUsuńOgólnie cały wpis bardzo pozytywny. Świetnie się czyta. Życzę mnóstwa weny.
Pozdrawia Anka. ;)
Bardzo optymistyczny post - lubię to! :)
OdpowiedzUsuńŚwietna ramka :o
Gdzie można taką dostać? :)
Pozdrawiam ~ czytamto.blogspot.com
Jaaki fajny post, czytając go się uśmiechałam :D
OdpowiedzUsuńPomysłowy koczek, bardzo mi się podoba :3 A ramka ojaaacie przecudna <3
A moje dni wyglądają podobnie do twoich, w tygodniu przez szkołę są całkowicie monotonne.
Ale post świetny, pozdrawiam
http://ingenuity-charm.blogspot.com/
Ramka świetna, no i ten wpis w środku robi wrażenie. Gratuluję talentu artystycznego :)
OdpowiedzUsuńJa z reguły kiedy mam wolne w pracy, cały dzień śmigam w piżamce :)
Taki dzień trolla :) pozdrawiam cieplusio :*
http://nim-ci-zaufam.blogspot.com/
Bardzo mi się podoba wygląd bloga. Ciekawy i oryginalny post. Cudna ramka, bardzo mi się podoba. Jejkuu... zazdroszczę, bo mi nigdy kok nie chce wyjść. Cudna ramoneska. Obserwuję, bo będę teraz często wpadać. Zapraszam do mnie:
OdpowiedzUsuńhttp://tommorow-is-beautifull-dream.blogspot.com/p/bohaterowie.html
Naprawdę ładna ramka. Widziałam taką w kwiaciarni w swoim mieście. Niestety nie wiem ile kosztowała.
OdpowiedzUsuńJa najczęściej włosy spinam w byle jakiego koka. Ten na zdjęciu wyszedł ci naprawdę ładny :)
Ja swoje dni " odmóżdżenia" spędzam wśród książek :)
http://take-a-pencil-and-draw-a-f1.blogspot.com/
Jeśli twierdzisz, że to jest kok a'la bezdomny, to ja chyba z moim kokiem jestem w paleolicie. Nie używam żadnych wsówek, tylko robię coś co tylko z nazwy jest kokiem.
OdpowiedzUsuńJa, niestety, na takie autumn day nie mogę sobie pozwolić. Raz, że rodzice czepiają się, że nic nie robię, a dwa - weekendy spędzam w stajni.
Pozdrawiam ;)
Śliczny koczek *o* Ilekroć ja próbuję zrobić "messy bun", wychodzi niestety klapa. No cóż, praktyka czyni mistrza!
OdpowiedzUsuńhttp://hopelessdream13.blogspot.com/
Super!
OdpowiedzUsuńKoczek jest świetny. Zrobiłam go do szkoły.
A makijaż też niczemu sobie.
Pozdrawiam ;3
http://avada-kedavra-sparrow.blogspot.com/
Świetny kok :* Makijaż z resztą też ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie
wyslemycisedeszhogwartu.blogspot.com
Bardzo ci dziękuję za komentarz na moim blogu, bardzo dużo dla mnie znaczy :) wiem, ze przeczytałaś rozdział i dałaś mi szczere rady. Ten wpis właśnie taki miał być - taka cisza przed burzą. :) pozdrawiam serdecznie i pozwól, ze zaobserwuje, jestem ciekawa twoich kolejnych wpisów. No i oczywiście zapraszam częściej do siebie, liczę na kolejne konstruktywne komentarze :***
OdpowiedzUsuńhttp://nim-ci-zaufam.blogspot.com/
ps. też mam fioła na punkcie kociaków :)
Ja zawsze mam problemy ze zrobieniem koka.. nie ważne czy włosy świeże czy dzień/dwa po umyciu,jakos nie chce mi sie ten kok udać, :(
OdpowiedzUsuńSpodobał mi się Twój sposób pisania postów,więc obserwuję i zapraszam do mnie :)