Mimo moich niewerbalnych ostrzeżeń, dalej obserwował mnie z tą swoją miną " Nooo cześć jestem Grześ". Ale przynajmniej miał na imię Michał.
Okay, ja rozumiem że byłam rozczochrana, moje białe trampki w jakiś magiczny sposób zrobiły się czarne (tzw. magia błota) a prawdopodobieństwo, że miałam rozmazany tusz do rzęs było jak 4 do 5. Ale on musiał się tak perfidnie gapić?
Po dotarciu na miejsce, po tej jakże męczącej drodze, przyznam, że miałam już wszystkiego dosyć. A tu dzień dopiero się zaczął. Dołączyłam się do nudnawej rozmowy moi znajomych i słuchałam z niebywałym zaciekawieniem.
Następnie dowiedziałam się, że jako pierwszą lekcję mamy matematykę.
To. Było. Za. Wiele.
Przeżyłam, poszłam na angielski. Nauczyciel podał moje imię jakieś milion razy razy jako przykład. "Jak Ola znowu będzie gadać na lekcji, to wezmę sobie ją do odpowiedzi i zadam kilka pytań... z kategorii :nie do odpowiedzenia."
A teraz to już normalnie hit dnia: wiecie co robiłam na w-f? Tańczyłam. Tak. TAŃ-CZY-ŁAM. Nie, żeby coś, ale ja kompletnie nie mam poczucia rytmu, toteż nieśmiało zasugerowałam, że może byśmy w jakąś siatkóweczkę pograły czy coś, a pani tak po prostu mnie spławiła i kazała ustawić się do rzędu.
Jeszcze jeden taki numer i przenoszę się do męskiej grupy, jak Boga kocham.
Na przerwie wysłuchiwałam moich koleżanek, które wychwalały siatkarzy, jacy to oni przystojni, zbudowani.. bla bla bla
Wielkie fanki siatkówki się znalazły, bo mistrzostwa się zaczęły. Ciekawe, gdzie były podczas ligi światowej...
Na polskim nudziłam się przeokropnie. Mój mózg włączył się dopiero w momencie, gdy pani powiedziała, że w poniedziałek recytujemy wiersz, który zadała przed wakacjami.
Jaki wiersz?
Lekcje zakończyły się jakoś po 14. Do domu wróciłam zmęczona, wyczerpana bez jakichkolwiek oznak życia.
Niestety dzisiaj jest niedziela, a to oznacza, że już jutro zaczyna się nowy tydzień...
A przecież dopiero był piątek.









hahahhaahhahah idealne gify! Kocham. Jak zawsze świetny post :D Uwielbiam czytać twojego bloga :D
OdpowiedzUsuńCo do Mistrzostw...pojawili się tzw. "sezonowcy"...jak ja ich nie znoszę...
Pozdrawiam :)
Ten post mnie strasznie rozśmieszył, choć chyba nie powinien :D Idealnie dobrałaś gify do zdjeć. Teraz chyba kazdy jest wkurzony, bo nagle nauczyciele robią masę kartkówek i wogóle choć w pierwszy tydzień powinno być luźno -,- Nie no jeszcze raz powturze, że post genialny, oby takich więcej! :D
OdpowiedzUsuńŚwietne gify! Post jeszcze lepszy XD
OdpowiedzUsuńNie mogłam się doczekać, kiedy kolejny? :D
Jeśli jutro zdam ten przeklęty wiersz, to może coś wyskrobię. Być może napiszę go jeszcze dziś wieczorem, żeby na jutro był gotowy, ale nic nie obiecuję :)
UsuńSkąd ty bierzesz te gify? Oj tak wagl to fajny blog, chociaż szczerze mówiąc nie moje klimaty :P
OdpowiedzUsuńzyje-tekstami.blogspot.com/
Zwykle nie przypadają mi blogi w tym stylu, ale twojego się na prawdę dobrze i miło czyta. I to nie są typowe blogowe ochy i achy jakich wiele. Szczerze i prosto z mostu, a nie wyliczanie czy zjadło się 5 czy 6 kawałków czekolady (ja tam wolę liczyć zjadaną czekoladę w tabliczkach, ale ok) czy spisywanie planu dnia co do sekundy. No i gify idealnie pasują! Coś czuję, że będę tu wracać :D
OdpowiedzUsuńsklep-z-pamiatkami.blogspot.com
Bardzo... ciekawy dzień. Po przeczytaniu tego tekstu nasuwa mi się jedno pytanie: na jakim przedmiocie Ci się nie nudzi? :D
OdpowiedzUsuńTeż rozwalają mnie te pseudo wielkie fanki siatkówki. Co do gifów: genialne C:
Zapraszam do mnie:
http://czarnabandera.blogspot.com
Genialny post i choć trochę przytłacza bardzo miło się czyta :)
OdpowiedzUsuńbardzo lubię twój blog, jest taki kochany<3 Pozdrawia Anka
Świetny post idealnie dobrałaś gify uśmiałam się patrząc na nie
OdpowiedzUsuńSuper dobrałaś gify, ja też mam w klasie " siatkareczki " i nie zbyt za sobą przepadamy :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci, że kończysz lekcje o 14, ja najwcześniej kończę o 15.35
W czwartki i piątki jestem w domu o 16:00 :)
UsuńSuper post, gify wymiatają i oddają po prostu wszystko ;D... Cały klimat ;). Mam wyraźne poczucie humoru, więc oczywiście śmiech był, i to głośny ;D ;).
OdpowiedzUsuń