Ponad trzygodzinne grzybobranie w przerażającym lesie, pełnym pająków i komarów, z dala od cywilizacji i wi-fi (!) dość dobitnie uświadomiło mi jak bardzo się zmieniłam. Otóż, jako kilkuletnie dziecię uwielbiałam leśne wyprawy i zazwyczaj wybierałam się na nie z tak wielkim bananem na twarzy, jakby co najmniej włożyli mi w usta wieszak. Dziś z tego miejsca stwierdzam, że wolę kocyk, kawę i laptopa. Zdecydowanie.
Jutro czeka mnie równie ciekawa przygoda, także w lesie, więc życzcie mi powodzenia. I żeby nogi nie bolały tak jak dzisiaj! :)
Jedyne co lubię w takich wędrówkach, to świadomość bycia daleko od wszystkich i wszystkiego.


Nie, żeby coś, ale zawsze jak widzę taką sytuację ponownie rozważam opcję nakręcenia filmu przyrodniczego pt. 'W poszukiwaniu wi-fi'
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńFajny post :) Zapraszam na bloga ! on - the - way - to - wonderland - 0. blogspot .com
OdpowiedzUsuńJa dzisiaj byłam na grzybobraniu. I to co przyniosłam do domu, to kilkanaście podgrzybków i 2 kurki. Ale natknęłam się także na tajemniczy namiot, jakiegoś faceta. Teraz, jak to wspominam, to boje się sama chodzić do lasu o_o
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę miłego grzybobrania :)
Ja uwielbiam spacery do lasu na równi z kocykiem i laptopem. Właściwie to najlepsze jest ich połączenie-długi spacer, a potem zasłużony odpoczynek.
OdpowiedzUsuńKiedyś też lubiłam zbierać grzyby. Niestety teraz nabawiłam się wielkiego strachu przed ślimakami, więc do lasu można mnie wyciągnąć tylko w zimę, lub podczas upałów.
OdpowiedzUsuńA więc powodzenia. Uzbieraj mi trochę grzybów, bo mam na nie ochotę. :D
OdpowiedzUsuńJa kocham momenty, w których idę do lasu, na łąkę, z dala od cywilizacji. Wtedy czuję się jakbym cofnęła się w czasie. Jestem tam gdzie nie ma wi fi i komputerów i jest cudownie :3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. Unikalna :)
Ja tam lubię obydwie opcje i odwiedzać las lub inne miejsca plenerowe xD ale i również lubię posiedzieć przed laptopem :3 Dodałam ten blog do obserwowanych *-*
OdpowiedzUsuńWiem cos na ten temat... ja tak samo uwielbiałam grzybobranie, a teraz chodzę i co pięć minut mówię "fuu pajęczyna...omg jaki pająk! Ratunku!" :/ Dorastam...a tak tego nie chciałam i myślałam, że mnie to w jakimś stopniu ominie... też wolę laptopa i kocyk, a kiedyś mogłam biegac jak debilka cały dzień na podwórku. Pozdrawiam xoxo
OdpowiedzUsuńhttp://kingasmile.blogspot.com
Ja lubię wędrówki, ale z psem z dala od sarn i zająców oraz innej dzikiej zwierzyny za którą nie przepada mój pupil. Jestem na twoim blogu pierwszy raz, ale wpisy są fajne oraz przyjemne do czytania, choć na pierwszy rzut oka na takie wyglądają. Spodziewałam się bardziej ,,Hej dziś byłam z BFF ble ble ble''. Jednak zaskoczyłaś mnie pozytywnie, nawet bardzo. Przejże bloga jeśli będzie więcej interesujących mnie postów to obserwuje ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam oraz zapraszam do mnie swiat-mojego-psa.blogspot.com
ja też boję się owadów, zwłaszcza pająków, ale nie można całe życie siedzieć przy kompie! powodzenia jutro ;]
OdpowiedzUsuń