Poszłam do fryzjera.
Więc już o 13:00 grzałam krzesło we fryzjerskiej poczekalni, delektując się jakże cudownymi zapachami kosmetyków do włosów, które powoli zaczynały mi wygryzać nos. No cóż, zawsze mogłam zostać wciśnięta pomiędzy wiercącego się dzieciaka z ADHD, plującego na boki snickresem, a jego matką, próbującą go uspokoić. Także ten... nie było wcale tak źle.
Kiedy w końcu cała zapłakana ( oczywiście wewnętrznie- nie róbmy ze mnie takiej beksy i histeryczki ;)) usiadłam na fotel zdałam sobie sprawę, że wcale nie chcę ścinać włosów. Jednak było już na to za późno, bo kiedy doszłam do tego wniosku, fryzjerka wykonała pierwsze ciachnięcie.
.
Całe strzyżenie przebiegło mniej więcej tak, że fryzjerka przez pierwsze piętnaście minut próbowała rozczesać mi włosy, a ja usiłowałam nie poznać po sobie, że mnie to boli. Natomiast samo ciachanie przebiegło szybko i w mgnieniu oka została z kikutem włosów, które ledwo upinam w kitkę.
Z salonu fryzjerskiego wyszłam bez szwanku- nie wydłubano mi oka nożyczkami ani nie ucięto ucha. Po przyjściu do domu wyrównałam nieco włosy według własnej wizji i... nawet mi się podoba.
Sami oceńcie.
____________________
Przepraszam za tę kompromitację wyżej. Post miał wyglądać zupełnie inaczej, ale jestem ledwo żywa i trochę nie kontaktuję.
PS: Bardzo dziękuję za wczorajsze komentarze. Gdyby nie one, to chyba dzisiaj nie dałabym rady niczego tutaj wykrzesać ;)
PS2: Przypominam o tym, że nie można wklejać linków w komentarze. Istnieje od tego podstrona SPAM!
PS3: Żeby być na bieżąco zapraszam na twittera :) (link z boku)


i tak ładnie i tak trzymaj się zajrzę tu jeszcze bo blog świetny ///<3
OdpowiedzUsuńfajna fryzura i wcale nie ścięła tak dużo ;]
OdpowiedzUsuńSkoro zostałam tutaj zaproszona ---- to proszę, oto jestem =D Cięcie piękne, chociaż w tych dłuższych było ci równie ładnie. Widzę także, że dość mocno je rozjaśniłaś, wyglądają pięknie :3 Ja również ścięłam swoje włosy tyle, że u mnie było to bardziej "drastyczne", ponieważ z włosów do pasa ściełam je do łopatek. To ok. 25cm! I do tego rozjaśniłam końcówki na ombre.
OdpowiedzUsuńŚwietny blog, piękny wygląd. Obserwuję i będę wpadać częściej.
Pozdrawiam!
Muff
Moim zdaniem to bardzo pozytywna zmiana :) A włosy przecież odrosną!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
ogurczak.blogspot.com
Jak dla mnie nowa fryzura ekstra ;) Ja zawsze po powrocie od fryzjera histeryzuje hehe :) Trzymaj się i nie spadaj z krawężnika ;D
OdpowiedzUsuńŚlicznie wyglądają te nowe włoski ;) zapraszam do siebie było by mi bardzo miło za zadanie pytań do tagu ;) patyskaa.blogspot.be
OdpowiedzUsuńTwoje włosy wyglądają pięknie przed podcięciem, jak i po :) Post fajny, ale czekam aż mnie zachwycisz :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Bardzo bym chciała cię zachwycić jakimś postem, jednak moja wena nie zawsze chce ze mną współpracować, i właśnie dlatego pojawiają się posty takie jak ten wyżej- kompletnie nie taki jaki bym chciała.
OdpowiedzUsuńNa pewno ci się uda pewnego dnia :)
UsuńHehe powiem Ci, że u mnie wtorki zawsze są beznadziejne...widzę nie tylko ja tak mam :)
OdpowiedzUsuńWłosy odrosną, nie przejmuj się i tak wyglądasz super. Miło się czyta Twoje posty ;) Obserwuję :)
Pozdrawiam.
Ładne włosy:) Bardzo zazdroszczę loczków.
OdpowiedzUsuńZapraszam
http://asianworldpoland.blogspot.com/
Wygląda, jakbyś je przefarbowała. To chyba przez światło? Ja dawno już nie byłam u fryzjera, ostatnio sama co nieco podcinam, a potem mama denerwuje się, że ma całą łazienkę w sianie. Zazdroszczę loków, ja żeby mieć coś podobnego muszę spać w koku. Już mi to nie przeszkadza, ale po pewnym czasie zaczynają się prostować.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Fajne ;). Ja od zawsze chciałam mieć długie włosy, ale muszę wytrzymać niewiadomo ile czasu, aby mi urosły.
OdpowiedzUsuńhttp://world-chinese-rat.blogspot.com/