2014/08/31

4. Kawa moja miłość wspaniała

Na początek gorące pozdrowienia dla wszystkich nocnych imprezowiczów bawiących się pod moim oknem! Mogliście jeszcze głośniej tę muzykę puścić, w moim pokoju nie było jej w ogóle słychać.
W OGÓLE.
Plan był taki, że wstaję o 8:00, robię porządek z zeszytami, książkami, zamawiam wszystkie pozostałe rzeczy, prasuję, układam... no generalnie sprzątam. Niestety moja noc była dość głośna i co najważniejsze- nieprzespana, więc moja koncepcja na wczesną pobudkę okazała się kompletnie nie do zaakceptowania.
I tak jakoś wyszło, że wstałam po... 11 (?). Na szczęście z pomocą przyszła kawa i zostałam przywrócona do życia.











 Udało mi się posprzątać całą szafę (poukładać, poprasować i posegregować ubrania), zamówić plecak i piórnik (tak, wiem - jestem szybka jak woda w kiblu) i podpisać zeszyty. Mam jeszcze pierdyliard innych rzeczy do zrobienia, ale zapewne kiedy się za nie zabiorę będzie już kolejna epoka lodowcowa. Robienie wszystkiego na ostatnią chwilę to mój talent  Cool

2014/08/29

3. O tym co się skończyło i o tym co się zacznie.

Ostatnie chwile wakacji miałam czerpać garściami. A przynajmniej taki był plan. 
Skończyło się na tym, że wstawałam popołudniu ( najczęściej na obiad), chodziłam w dresie 24/h, oglądałam seriale i oczywiście internetowałam. Dzięki wyrzutom sumienia wyskoczyłam kilka razy do miasta i pochodziłam po lesie (o czym wspominałam w poprzednim poście.)
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że jestem zmęczona jakbym przebiegła maraton, a za trzy dni szkoła. 
Życzmy sobie, aby rok szkolny minął tak szybko jak te wakacje. I może jeszcze świadectwa z paskiem. Świadectwo z paskiem zawsze jest okej.



Aktualnie jem ciasto czekoladowe, spijam kakałko, słucham Przeżyj to sam i jest fajnie. 
Wakacje, będę tęsknić.




2014/08/27

2. Far away.

Żyję, z trudem, ale jednak.
Ponad trzygodzinne grzybobranie w przerażającym lesie, pełnym pająków i komarów, z dala od cywilizacji i wi-fi (!) dość dobitnie uświadomiło mi jak bardzo się zmieniłam. Otóż, jako kilkuletnie dziecię uwielbiałam leśne wyprawy i zazwyczaj wybierałam się na nie z tak wielkim bananem na twarzy, jakby co najmniej włożyli mi w usta wieszak. Dziś z tego miejsca stwierdzam, że wolę kocyk, kawę i laptopa. Zdecydowanie. 
Jutro czeka mnie równie ciekawa przygoda, także w lesie, więc życzcie mi powodzenia. I żeby nogi nie bolały tak jak dzisiaj! :)





Jedyne co lubię w takich wędrówkach, to świadomość bycia daleko od wszystkich i wszystkiego.

2014/08/26

1. Czy istnieje jakaś zasada, że wtorki zawsze muszą być do bani?

Spokojnie, nic mi nie jest.  Wczorajsze przypuszczenia, że wpadnę pod ciężarówkę albo skręcę sobie kark spadając z krawężnika, były w stu procentach niesłuszne. Aczkolwiek stało się coś gorszego. Stało się coś, co nigdy miało się nie stać.
Poszłam do fryzjera.



Więc już o 13:00 grzałam krzesło we fryzjerskiej poczekalni, delektując się jakże cudownymi zapachami kosmetyków do włosów, które powoli zaczynały mi wygryzać nos. No cóż, zawsze mogłam zostać wciśnięta pomiędzy wiercącego się dzieciaka z ADHD, plującego na boki snickresem, a jego matką, próbującą go uspokoić. Także ten... nie było wcale tak źle.

Kiedy w końcu cała zapłakana (  oczywiście wewnętrznie- nie róbmy ze mnie takiej beksy i histeryczki ;)) usiadłam na fotel zdałam sobie sprawę, że wcale nie chcę ścinać włosów. Jednak było już na to za późno, bo kiedy doszłam do tego wniosku, fryzjerka wykonała pierwsze ciachnięcie.

.                                                              
                         
Całe strzyżenie przebiegło mniej więcej tak, że fryzjerka przez pierwsze piętnaście minut próbowała rozczesać mi włosy, a ja usiłowałam nie poznać po sobie, że mnie to boli. Natomiast samo ciachanie przebiegło szybko i w mgnieniu oka została z kikutem włosów, które ledwo upinam w kitkę.
Z salonu fryzjerskiego wyszłam bez szwanku- nie wydłubano mi oka nożyczkami ani nie ucięto ucha.  Po przyjściu do domu wyrównałam nieco włosy według własnej wizji i... nawet mi się podoba.
Sami oceńcie.


____________________

Przepraszam za tę kompromitację wyżej. Post miał wyglądać zupełnie inaczej, ale jestem ledwo żywa i trochę nie kontaktuję.
PS: Bardzo dziękuję za wczorajsze komentarze. Gdyby nie one, to chyba dzisiaj nie dałabym rady niczego tutaj wykrzesać ;)
PS2: Przypominam o tym, że nie można wklejać linków w komentarze. Istnieje od tego podstrona SPAM!
PS3: Żeby być na bieżąco zapraszam na twittera :) (link z boku)

2014/08/24

Powitanie!

Cześć i czołem, kluski z rosołem!
Po długich męczarniach i katuszach, modlitwach o litość, grzebaniu we wszystkich możliwych bloggerowych kodach i ustawieniach, w końcu zdecydowałam, że blog nadaje się do pokazania ludziom. Strona powstawała kilka dni, a planowana była od początku wakacji. Tak właściwie to wystartować miała już jakoś w lipcu, ale chyba każdy wie jak to jest podczas wakacji z zapałem do pracy- nie ma go.
Więc kiedy na mojej liście rzeczy "do zrobienia przed szkołą" zostało już tylko "założyć bloga" i "iść do fryzjera", bez zastanowienia wybrałam to pierwsze. 
I tak właśnie powstała Złośnica. 



Założyłam bloga, ponieważ od zawsze marzyło mi się miejsce, w którym będę mogła pisać, czyli spełniać się w swojej największej pasji. Kocham to robić, mimo że talentu nie mam za grosz i przyszłości w tym także nie widzę, a o swoim nazwisku w Empiku to nawet nie marzę. 
W każdym razie jest to miejsce, w którym będę opowiadać o swoim życiu  (tudzież przeżyciach), wstawiać zdjęcia (fotografia to też moje hobby) i ogólnie pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Niezanudzenie was będzie moim celem ;)

Posty postaram się wstawiać często (bez przerw kilkumiesięcznych, czy tam rocznych) jednak nie zawsze będę mogły pojawiać się codziennie. Oprócz chodzenia do szkoły i nauki, mam też wiele innych ważnych zajęć np. treningi i zatruwanie życia mojej młodszej siostry.
Następną notkę postaram się wyskrobać już jutro, jeśli oczywiście nie wpadnę na pomysł przypadkowego wpadnięcia pod ciężarówkę ani nie spadnę z krawężnika, skręcając sobie przy tym kark. (taki żart :D)

Pa!
PS: Proszę nie wklejać linków w komentarze! Jest od tego specjalna zakładka "SPAM". 
Dziękuję.